Fundacja For Animals

 

Nasze działania w 2008 roku:

Archiwum:
  • Po raz kolejny redakcja miesięcznika KOT ogłosiła konkurs na Kociarza Roku. Fundacja For Animals została przez czytelników nominowana w kategorii firma i instytucja.

    W kolejności alfabetycznej miesięcznik KOT prezentuje listę osób, firm, i mediów, które zdobyły najwięcej głosów, i rozpoczyna finał plebiscytu. Spośród nominowanych wyłonią teraz Państwo zwycięzców (w każdej z trzech kategorii). Uroczyste ogłoszenie wyników i wręczenie statuetek odbędzie się w lutym, podczas gali z okazji Światowego Dnia Kota organizowanego przez miesięcznik KOT.

    Na kartki pocztowe i maile na adres redakcja@kot.net.pl z Państwa głosami oraz dopiskiem „Kociarz Roku 2008” redakcja Kota czeka do 15 stycznia 2009 roku. Wśród głosujących rozlosowane zostaną nagrody.

    Kategoria: OSOBA

    Barbara Brus – opiekunka i karmicielka rzeszy bezdomnych kotów w Krakowie. Pani Barbara współpracuje z Fundacją „Zwierzęta Krakowa”, Krakowskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami i lekarzami weterynarii, często sama finansuje zabiegi sterylizacji. W ciągu 10 lat dzięki niej nowych opiekunów znalazło ponad 130 żyjących dotąd na ulicy kotów. Jej dom i ogród stały się azylem dla całej gromady kotów po przejściach. Pani Barbara interesuje się losem każdego wyaadaptowanego zwierzaka i jest gotowa interweniować, gdyby w nowej rodzinie działa mu się krzywda.
    Ryszard Czubaczyński – dyrektor Muzeum Historii Miasta Łodzi i wielki miłośnik kotów. Od 10 lat opiekuje się kotami, które odwiedzają muzealny dziedziniec, szuka im domów i promuje szacunek do zwierząt. Karmi koty codziennie, dba o to, aby miały zimą dach nad głową. W zeszłym roku uratował życie kociętom, które wpadły do fontanny w ogrodzie przy muzeum, a potem zamontował na fontannie specjalną siatkę, aby zapobiec takim nieszczęściom.
    Anna Mrozek – lekarz weterynarii z Łodzi, wolontariuszka łódzkiego Schroniska dla zwierząt, angażująca się mocno w pomoc bezdomnym kotom. Pani Anna zabiera najbardziej potrzebujące koty ze schroniska do swojej lecznicy, leczy je tam, odkarmia, znajduje im domy. Dzięki bezinteresownemu poświęceniu pani Ani ogromna liczba bezdomnych, chorych i niechcianych kotów odzyskała zdrowie, miłość i godność.
    Krystyna Sienkiewicz – aktorka znana ze swej ogromnej troski o los naszych „braci mniejszych”, prezes fundacji prowadzącej Schronisko dla zwierząt w Milanówku. Przygarnia bezdomne koty, bezinteresownie wspiera przedsięwzięcia, które mają za cel niesienie pomocy zwierzętom: występuje na charytatywnych koncertach, maluje i sprzedaje obrazy, z których dochód przeznacza dla potrzebujących kotów i psów. Na każdym kroku propaguje mądrą miłość do zwierząt, mówi o sterylizacji, dokarmianiu. W jednym z wywiadów powiedziała, że jej marzeniem jest postawienie pomnika kociary.
    Beata Tyszkiewicz – choć ta wielka dama polskiego kina sama nie ma kota, okazuje wiele serca bezdomnych zwierzakom. Od lat je dokarmia, uczy innych szacunku do kotów. Nigdy nie przejdzie obojętnie obok kota, któremu ktoś wyrządza krzywdę. Z odwagą i stanowczością przeciwstawia się każdemu, kto w jej obecności źle potraktuje kota.

    Kategoria FIRMA lub INSTYTUCJA

    Fundacja For Animals – działa dopiero od 2006, ale jej osiągnięcia są ogromne. Fundacja powstała w Katowicach, lecz ma swoje oddziały w Łodzi, Wrocławiu i Częstochowie. Wolontariusze z fundacji ratują potrzebujące zwierzęta, znajdują im domy, prowadzą akcje uczące dzieci i młodzież miłości do kotów. Fundacja znana jest ze swej skuteczności i pomysłowości – z sukcesem pozyskuje sponsorów, współpracuje z wieloma firmami i urzędami miast, prowadzi wielkie akcje sterylizacji. Założycielką i prezesem fundacji jest Joanna Zaremba, nominowana w zeszłym roku do tytułu Kociarza Roku 2007 w kategorii: osoba.
    Fundacja VIVA! – od lat walczy o prawa zwierząt, pozyskując do współpracy media i osoby z pierwszych stron gazet. Fundacja pomaga nie tylko kotom, ale także psom, koniom, przetrzymywanym w nieludzkich warunkach krowom, świniom, kurom, karpiom… Tam gdzie cierpią bezbronne stworzenia, pojawiają się wolontariusze z VIVY! Fundacja znana jest z medialnych akcji, demonstracji i wielkich kampanii informacyjnych – choćby kampanii „Wybierz Miśka” mającej na celu znajdowanie domów bezdomnym kotom i psom czy rozpoczętej niedawno w Warszawie akcji sterylizacji psów i kotów, zapobiegającej bezdomności zwierząt.
    Koci Azyl w Konstancinie –przytulisko to mieści się w prywatnym domu należącym do Ireny Jarosz. Pani Irena udostępniła potrzebującym kotom prawie wszystkie pomieszczenia. Gdy do Azylu trafi informacja, ze ktoś gdzieś skrzywdził kota, pani Irena i jej przyjaciele interweniują i sprowadzają zwierzaka do siebie. Koty w azylu mają tam zapewnioną opiekę, ciepły kąt, jedzenie. Wolontariusze, jeśli tylko to możliwe, z poświęceniem szukają im nowych domów.

    Kategoria MEDIA

    „Cztery Łapy” – bezpłatny miesięcznik, którego redaktor naczelną jest Dorota Szulc-Wojtasik. Czytelnicy doceniają go za to, że na pierwszym miejscu stawiane jest tam zawsze dobro zwierząt. „Cztery Łapy” to czasopismo z misją, propagujące adopcję kotów, ich właściwe żywienie i pielęgnację. Redakcja organizuje imprezy i akcje mające poprawić los bezdomnych zwierząt, wciągając w swoje działania gwiazdy filmu i telewizji.
    „Zwierzowiec” – program TVP1, prowadzony przez Dorotę Sumińską (lekarza weterynarii, autorkę książek i artykułów o zwierzętach). Widzowie mogą dowiedzieć się z niego, jak opiekować się kotem i poznać wiele wzruszających kocich historii
    „Mój pies i inne zwierzaki” – program emitowany na antenie TVP3 Warszawa, pod redakcją Martyny Rux. Program uwrażliwia ludzi na los zwierząt, zachęca do opieki nad kotami. Tworzący go dziennikarze obecni są zawsze imprezach, których celem jej niesienie pomocy zwierzętom, i z całego serca wspierają działania miłośników kotów.

  • "Pomagajmy kotom w okresie zimowym:

    W związku ze zbliżającym się okresem zimowym proszę wszystkich mieszkańców Katowic, zarządców budynków, administratorów oraz gospodarzy domów o udzielenie pomocy wolno żyjącym kotom zapewniającym mieszkańcom naturalną ochronę przed gryzoniami.

    Zwracam się do Państwa z prośbą o udostępnienie bezdomnym kotom schronienia na terenie naszego miasta (piwnice, pakamery, nieeksploatowane pomieszczenia gospodarcze).

    Wystarczy jedno otwarte okno, pojemnik z wodą i pokarmem, a pomożemy tym stworzeniom przetrwać najcięższą dla nich porę roku.

             Mirosław Herman
    Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej"

  • Znęcanie się nad zwierzętami jest przestępstwem:

  • Kot zaginął ok.5 lipca w dzielnicy Ligota w Katowicach, w okolicy ul. Studenckiej, Sląskiej, w chwili zaginiecia ubrany byl w czerwone szelki w serduszka. Ma na imie Bakuś i jest duzym pięknym kotem, w wieku ok. 3 lat. Kot jest bardzo zywy, inteligentny, ciekawski i przyjazny, zarowno dla ludzi, jak i dla zwierzat, zachowuje sie czesto jak maly kociak, a nie jak dorosly kot. Bardzo reaguje na swoje imie i uwielbia wychodzic na dwor. Jest wykastrowany, futro nie ma najmniejszych elementow innego koloru, jest po prostu przekochanym kotem, ktorego brak spedza mi sen z powiek. Bardzo prosze o pomoc w odnalezieniu mojego najdrozszego przyjaciela i wskazowki co moge jeszcze zrobic, by go odnalezc, bez wzgledu na koszty. W przypadku jakichkolwiek informacji na temat kociaka prosze o kontakt na numer tel 0 606 283 416, prosze puscic sygnal, ja oddzwonie.
    Pozdrawiam, Katarzyna

  • Próbujemy zabiegać o poparcie różnych środowisk:

  • Prokuratura wraca do schroniska dla zwierząt w Częstochowie:

  • Zabiegamy o fundusze na sterylizację kotów wolnożyjących w mieście Katowice:

  • Telewizja Silesia- Bezpański problem:

     

  • Uważaj, niektóre psy mogą być jak broń:

  • Policjanci będą pomagać bezdomnym zwierzętom:

  • Psy giną w zatłoczonym schronisku w Katowicach:

  • Nasze lokalne działania na rzecz zwierząt:

  • Z inicjatywy Koalicji dla Zwierząt, do której przystąpiliśmy, powstał projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt:

  • Otrzymaliśmy pismo w związku z Dniem Otwartym Rzecznika Praw Obywatelskich- biuro terenowe Katowice:

  • Pomagamy wyleczyć sunię po wypadku:

Imię psa: KIKA

Opis psa: - Suczka, wiek ok 4-5 lat, znajda, z wyglądu owczarek niemiecki

Zdarzenie: - uderzyła w pędzące auto

Opis rozpoznania: krepitacja wewnątrzstawowa, kulawizna stawu łokciowego lewego, złamanie wyrostka łokciowego dodatkowego.

Leczenie:
- Założenie opatrunku ustalającego
- Badanie podstawowe

Zastosowane leki:
- Opaska gipsowa 12 - 5 szt
- Środki ambulatoryjne - 20 szt

Na dzień dzisiejszy zrobiliśmy operację na kredyt, koszt w sumie powyżej 500 pln. Śrubę wprowadzono około 2 cm poniżej guza łokciowego. Za 4 tygodnie usunięcie śruby, na razie zabezpieczenie szwowo przed rozlizaniem, szwy do usunięcia za 12 dni.

  • Problemy ze schroniskiem w Częstochowie:

  • Zostaliśmy zaproszeni na Dzień Otwarty Rzecznika Praw Obywatelskich- biuro terenowe Katowice jako organizacja współpracująca:

    18 maja 2008r. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – Zespół Terenowy w Katowicach

    dr Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz dr Aleksandra Wentkowska Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zapraszają na DZIEŃ OTWARTY
    Z RZECZNIKIEM PRAW OBYWATELSKICH

    Który odbędzie się 18 maja 2008r.pismo1.html
    w budynku Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego
    w Katowicach przy
    ul. Jagiellońskiej 25 o godz. 10:00
     

    Program spotkania:


    10 00 - uroczyste OTWARCIE DNIA OTWARTEGO Z RZECZNIKIEM PRAW OBYWATELSKICH konferencją w Sali Sejmu Śląskiego pt. „Prawa Obywatelskie, a godność człowieka”
    11 30 - występ Orkiestry Górniczej
    10 00 - 1500 przyjmowanie skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich przez pracowników BRPO
    12 30 - występ Chóru Dziecięcego z Bytomia
    11 30 - 13 30 konkurs plastyczny dla dzieci „Mamy prawo do…”
    11 30 - 13 30 zabawy dla najmłodszych prowadzone przez „Sznupka” maskotkę Policji Garnizonu Śląskiego
    12 00 - konferencja prasowa w Sali Złotej Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego
    12 30 - pokazy policyjnego robota, radiowozu oraz motocykla policyjnego, organizowane przez Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach
    14 00 - rozstrzygnięcie konkursu plastycznego oraz uroczyste rozdanie nagród
    15 00 - zakończenie „Dnia Otwartego z Rzecznikiem Praw Obywatelskich”

    Ponadto:
    przyjmowanie skarg i udzielanie porad prawnych przez zaproszone organizacje pozarządowe oraz przedstawicieli Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach,
    prezentacje działalności zaproszonych organizacji pozarządowych,
    informacja o e-wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich
    wystawy: „XX-lecie instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich”, malarza Jana Bembenisty pt. „Pejzaże Śląska” oraz prac plastycznych osób niewidomych pt. „Ręce są naszymi oczami”

    Więcej informacji na temat Dni Otwartych, a także działalności Rzecznika Praw Obywatelskich znajdziecie Państwo na stronie: www.rpo.gov.pl


    18 maja 2008r. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – Zespół Terenowy w Katowicach

  • Wiele w życiu już widziałyśmy kociego cierpienia, ale to co zobaczyłyśmy dzisiaj odebrało nam mowę..
    Prowadzi nas niesamowity smród, odór moczu i nie sprzątanego mieszkania... drzwi ledwo się dadzą otworzyć... w środku jak w mieszkaniu zbieraczy śmieci. Kobieta, sąsiadka, która nas o tym zawiadomiła, tłumaczy się: "Przepraszam za ten bałagan, ja już tu trochę posprzątałam" ...
    Malutki, zagracony przedpokój, smród już nas dusi, ale brniemy dalej... drzwi od kuchni zamykane na klucz... na rurach czarno od brudu.. na podłodze kilka futrzanych kłębuszków... miski i tacki... w miskach i tackach... MOCZ- zero kuwet... Czy one piły własny mocz...????
    Pośród starszych błąkają się trzy maluszki- łapiemy od razu- koty dziko walczą, przerażone co się dzieje- ogólny koci płacz...
    W łazience kolejne koty... rozdzielamy, bo się biły między sobą, a te co się nie biły robiły, z punktu widzenia zapobiegania bezdomności, gorsze rzeczy- stąd trzej malcy...
    W pokoju, w towarzystwie gratów, śmieci i mebli sprzed wojny, samotny starszy kocurek (jedyny kastrowany w tym towarzystwie). Siedzi sam, bo, gdy zabrakło Pani, wszyscy wyżyli się na nim...
    Gdzie jest osoba, która zarządzała tym dziwacznym majątkiem? Umiera w hospicjum- ostatnie stadium raka...
    Sąsiadka ma worek karmy i przykazanie - dokarmiać dopóki nie znajdą się domy. Maluchy zabraliśmy do lecznicy- stan zdrowia - świerzb i wszystko co tylko kot może załapać.
    Koty są przerażone, brak apetytu, widać, że nie za bardzo rozumieją co się z nimi dzieje...

    Pomóżcie nam wyleczyć i znaleźć domy dla tych, niczemu winnych, kotów...

         

    Jeśli jesteś starszą osobą, która nie ma rodziny mogącej się zająć twoimi zwierzętami, nie decyduj się na taka ilość kotów/psów, bo nie będziesz w stanie zapewnić im godziwego bytu gdy zachorujesz.

    Lepiej wcześniej pomyśleć co z nimi będzie, gdy ciebie zabraknie....

    20.12.2007

    Zabraliśmy prawie wszystkie koty. Wszystkie wymagają leczenia. Mają świerzb, chore dziąsła, biegunki, zaparcia, nie chcą jeść. Koty sterylizujemy jak ich stan zdrowia na to pozwala. Oto zdjęcia niektórych z nich:

  • Nasza szefowa fundacji z oddziału Łódź w samym marcu wysterylizowała 47 kotek i kocurów. Piękny marzec i miesiąc sterylizacji ! Gratulujemy i zapraszamy do naśladownictwa !!!

  • Piszą o nas miesięczniku KOT numer 4/2008

    "PANI JOASIA

    Pani Joasia pojawiła się w moim życiu za sprawą Puszkina. Wkroczyła w moją monotonną, uregulowaną egzystencję z rozwianym włosem, błyskiem w oku i kontenerkiem do transportu kotów. Wpadła i od razu energicznie wzięła sprawę w swoje ręce.

    Puszkin był cudownym kotem, podrzuconym mi na wycieraczkę. Był chodzącą ufnością, mimo paskudnego potraktowania go przez ludzi, przykładem nienagannych manier i niesamowitym gadułą. Opowiadał o wszystkim, co tylko wypatrzył za oknem, co mu się nie podobało i co go zachwyciło. Nie miał do nikogo pretensji. Wszystko wybaczał w mig. Zawsze skory do zabawy i podrywał się jak na sprężynie na odgłos otwierania lodówki. Był też największym kocim cudem, jaki może się trafić właścicielowi tapicerowanych mebli i kosztownych dywanów. Gdy czuł potrzebę naostrzenia sobie pazurków i podrapania czegokolwiek, tak długo zagadywał pod drzwiami, aż mu się je otworzyło. Wtedy wychodził powolutku na wycieraczkę i myk, myk, tarmosił wiklinowy prostokąt, wydając z siebie pomruki zadowolenia. Po czym drąc się w niebogłosy, niczym tenor operowy, wracał do mieszkania w poczuciu prawidłowo załatwionej sprawy.
    Pani Joasia znalazła Puszkinowi dom z ogrodem i bielusieńkim owczarkiem podhalańskim do towarzystwa. Podhalańczyk zwariował na punkcie swego gadatliwego kolegi. Pozwala jadać mu ze swojej miski, sypiać na głowie i pętać się między przednimi łapami podczas wyprowadzania opiekunów na spacer.
    Drugim powodem pojawienia się pani Joasi był problem chwilowego przechowania Nikity, perskiej szylkretki, która w przeciwieństwie do Puszkina ignorowała drapaki i uwielbiała mięciutkie meble, których tapicerkę można było zamieniać w spiralne girlandki. Cóż, po siedmiu latach domownicy wymienili Nikitę na nowy komplet wypoczynkowy i młodziutkiego yorka. Długowłosa kotka okazała się niezbyt pożądanym dodatkiem do kanapy i foteli w kolorze szampana. Jak można zestawić elegancki kolor bitej śmietany z takim popaćkanym kotem? Okazało się, że nie można. Z braku innej możliwości, pstrokata kotka z pomarańczowymi oczami naruszyła beżowo-błękitną kolorystykę mojego M-ileś, wprowadzając przy tym sporo zamieszania. Ileż ja się natłumaczyłam perskiej arystokratce, próbując ją wywlec spod łóżka, pod którym płakała rzewnymi kocimi łzami za swoją panią, że u mnie jest przecież o niebo lepiej niż na śmietniku. Nigdy mi nie uwierzyła.
    Za sprawą pani Joasi szybko znalazła towarzystwo dwóch łódzkich persów, którym ponoć nieźle daje w kość.
    Nie upłynęło dużo wody w Wiśle, gdy w kontenerku pani Joasi znowu przybył do mnie kot. Mini, malutka, drobniutka, chudziutka, antracytowa, sponiewierana przez los - a jakże by inaczej - koteczka. Mini uszła z życiem dzięki pani Joasi, tracąc przy tym "jedynie" ogon, który trzeba było amputować. Lekarz weterynarii z jubilerską precyzją uwalniał kocie łapki z betonowych buciorów, które nasadziły jej dzieci. Mini zakochała się w "Junkersie", wytworze niemieckiej techniki grzewczej, któremu przypatrywała się z nigdy nie słabnącą fascynacją, w chipsach i w pluszowej panterze, prezencie od przyjaciółki. Raz po raz próbowała wciągnąć do zabawy nieruchomego stwora, który w dostojnym milczeniu znosił jej zaczepki, nawoływania i harce na grzbiecie. Czarna pantera do końca pobytu Mini zachowała stoicki spokój, nie zaszczycając psotnicy ani jednym spojrzeniem.
    Pani Joasia wkomponowała Mini w podczęstochowski krajobraz. Antracytowa diablica, w międzyczasie już słusznych rozmiarów kotka, robi ponoć ze swymi podopiecznymi, co chce, dając im w mniej lub bardziej subtelny sposób do zrozumienia, kto tu, czyli tam pod Częstochową, rządzi. Wiadomo, oswobodzona z betonowych botków Mini.
    Nie zdążyłam jeszcze doprowadzić mieszkania do ładu po rządach Mini, która zrobiła w nim maksi bałagan, kiedy na horyzoncie za sprawą pani Joasi pojawił się czarny jak smoła Dratewka. Dratewkę pani Joasia wyrwała z bestialskich łap pewnego szewca, którego niech piekło pochłonie.
    Tym razem walka o lepsze życie dla cudownego przylepy, który szybko wybaczył rodzajowi ludzkiemu szewcowe znęcanie się nad nim, zakończyła się porażką. Mimo ogromnych wysiłków, nie udało się uratować łobuzerskiego Dratewki. Mam nadzieję, że przebywa w kocim raju, w którym nie ma żadnych szewców.
    Po Dratewce, pani Joasia wyczarowała bezzębnego Piotrusia, nadzwyczaj towarzyskiego kota, mistrza świata w wylegiwaniu się na kolanach. Czarnego jak węgiel Piotrusia wymienił wyrzucony z domu Kopciuch, który po podleczeniu i wykąpaniu stał się Królewną Śnieżką. Po Królewnie Śnieżce nastał, przytargany przez panią Joasię rudy Korneliusz, a po Korneliuszu.
    Opowieść o pani wypakowującej z transporterka w przedpokoju mego mieszkania coraz to nowe koty można by tak snuć bez końca. Zmieniają się kolory i gabaryty mruczków, pogoda i pory roku. Nie zmienia się pani Joasia i ostrożny, chwiejny krok, którym kolejny podopieczny opuszcza sfatygowaną klatkę, by rozpocząć nowe życie, obdarzyć zaufaniem swój tymczasowy dom i przyglądającego mu się człowieka.
    A pani Joasia? Ona tymczasem wciąż niezmordowanie gna przez świat z rozwianym włosem, błyskiem w oku i kontenerkiem w dłoni w poszukiwaniu kolejnego raju dla swoich czworonożnych podopiecznych. Oby jak najdłużej!

    Od redakcji:
    Z przyjemnością informujemy, że bohaterka powyższego tekstu, tytułowa pani Joasia, to nikt inny, jak nominowana przez Czytelników KOTA do tytułu Kociarza Roku 2007 pani Joanna Zaremba z Katowic.

    Urszula Pawlik"

  • Schronisko w Katowicach:

  • Bardzo dziękujemy Grzegorzowi Cieślikowskiemu i Polish Ragdoll Club za wsparcie fundacji karma i akcesoriami:

  • II WIELKA AKCJA „NA POMOC ZWIERZĘTOM”

    „W naszej szkole (SP nr 1 w Będzinie) już od miesięcy pomagamy kotom i psom. Wszystko zaczęło się od tego, gdy pewnego dnia, uczennica, kl. VI a Marlena Bucka znalazła w świetlicy pewną książkę. Był to,, Pamiętnik Babuni” autorstwa Katarzyny Ryrych, którą opiekunka świetlicy po kryjomu czytała. Marlenie bardzo spodobała się książka, dlatego wpadła na pomysł, aby na podstawie książki zrobić przedstawienie. Myśl Marleny została przyjęta przez panią Dorotę (opiekunkę świetlicy) bardzo radośnie. Na samym przedstawieniu się jednak nie skończyło. Samorząd Uczniowski i Samorząd Świetlicy Szkolnej postanowił wraz z opiekunami (Dorotą Brudnicką, Iwoną Filus, i Barbarą Haj) zorganizować wielką akcję: „Na Pomoc Zwierzętom."
    Tak pisał rok temu absolwent naszej szkoły Piotr Pajda w relacji z I Wielkiej Akcji „Na Pomoc Zwierzętom”, którą zamieszczono na stronach internetowych Fundacji For Animals. W tym roku wychowankowie świetlicy sami przypomnieli, że czas już rozpocząć kolejną akcję dla zwierząt. Już w październiku dzieci zaczęły przynosić pierwsze ciasta na kiermasz, z którego dochody miały zostać przeznaczone dla zwierzaków Fundacji. Małymi sponsorami akcji byli uczniowie, którym los zwierząt nie jest obojętny i którzy w swoich domach posiadają przynajmniej jedno zwierzątko. Z pomocą rodziców piekli ciasta, a następnie sprzedawali je na szkolnym korytarzu. Kiermasz cieszył się dużym powodzeniem wśród uczniów, nauczycieli i rodziców. Opiekunki akcji zorganizowały dodatkowo liczne konkursy dla wszystkich uczniów szkoły: konkurs wiedzy o zwierzętach oraz dwa konkursy plastyczne z „kocich magazynów”. W konkursie Kocich Spraw wyróżniono pracę naszej podopiecznej Angielki Żuchowskiej z kl. III b.
    Finałem naszej II Wielkiej Akcji było – jak rok temu – przedstawienie. Kolejna książka zaprzyjaźnionej z naszą świetlicą pani Katarzyny Ryrych pt; „Skrzydłak” doczekała się scenariusza opracowanego przez klasę Vb z pomocą wychowawcy świetlicy. Na premierze gościliśmy autorkę książki, przedstawicieli Fundacji For Animals: Joannę Zarembę i Ewę Ziółkowską, radnych miejskich oraz Panią wizytator. Wszystkim gościom dziękujemy, że przyjęli zaproszenie, bo dla nasz jest to równoznaczne z ich zainteresowaniem losem bezdomnych i cierpiących zwierzaków. Mamy nadzieję, że pobyt w naszej szkole uświadomi wszystkim obecnym na premierze: dużym i małym, ze „ratując jedno życie – ratujesz cały świat”. Nasi wychowankowie już tak postępują wspierając działalność Fundacji jak tylko potrafią i jak na to pozwala ich młody wiek. Apelują także do innych szkół o naśladownictwo, to naprawdę wspaniała zabawa – pomagać potrzebującym zwierzętom.

  • Relacja z Dnia Kota w Łodzi- 16 luty 2008

     

  • Organizujemy razem z fundacją "ARKA" coroczną akcję-

    Ogólnopolski Dzień Sterylizacji Zwierząt

    Więcej informacji: http://www.arka.strefa.pl/Akcja-2008/akcja_sterylizacji_2008.html

     

  • Zapraszamy na Dzień Kota -akcja wesprze trzy fundacje pomagające bezdomnym i pokrzywdzonym przez los kotom oraz innym zwierzętom.

  • Katowice-z nowym rokiem rozpoczęły się nowe prace mające na celu wyburzyć stare kamienice i wybudować nowe TBS. Część osób wysiedlono przed świętami do nowych bloków, pozostały 3 osoby w jednym mieszkaniu czekające na lokal socjalny. Zarząd TBS zamurowywuje kolejne puste mieszkania i piwnice. Jedna z współpracujących z Fundacja karmicielek dała mi znać, że stara 120- letnia kamienica, w której dokarmiała sporą gromadkę kotów, ok 8-12 sztuk, jest już w trakcie zamurowywania i zostało bardzo niewiele czasu do wyłapania kotów tam mieszkających. Zarząd TBS nie jest zainteresowany, w żaden sposób, kotami, wręcz nakazano nieoficjalnie pozbycie się ich w dowolny sposób np. zamurowywanie w piwnicy. Wczoraj zaczęłyśmy wyłapywać -udało się złapać 4 sztuki: czarnuszka (oswojonego kocurka z chorymi oczkami), buro-białego (z obciętym ogonkiem w ciężkim stanie- koci katar, niewiele zębów), burą (kompletnie dziką koteczkę) oraz czarnego kocurka. Wyłapujemy pracując na 2 klatkach pułapkach, ale czasu coraz mniej, a dzisiaj, mimo kilku godzin spędzonych na łapaniu, nie złapało się nic. Wyłapane koty zostały umieszczone w szpitaliku w lecznicy- będą leczone, sterylizowane i będą im szukane domy. Piwnice, gdzie wyłapujemy, nie mają światła, są zagracone i nawet karmicielka nie wie ile jest tam kotów.

  •  Rozpoczęliśmy akcję sterylizacji kotów wolno żyjących w dzielnicy Dąb, zaczęliśmy od kocurka, ciężko chorego na zapalenie gardła, oraz szylkretowej dzikiej koteczki. Oba trafiły już do lecznicy i będą leczone a później sterylizowane. Okoliczne karmicielki nie mają lekkiego życia- budka dla kotów dwukrotnie została zlikwidowana przez spółdzielnię, mieszkańcy posuwają się nawet do rękoczynów. Odbyło się spotkanie z karmicielkami i UM Katowice. Ponieważ ziemia, na której stanęła nasza budka należy do UM, wystąpimy z pismem, żeby mogła na tam oficjalnie stać. Wczoraj strażacy wyciągnęli małego kociaka, który przymarzł do ściany garażu- niestety już nie żył...... W marcu zaczniemy akcję sterylizacji wszystkich okolicznych kotów, które się tam pojawiają. Oto złapane 2 koty i nasza budka:

  •  Pomagamy kotom z pewnego zakładu w Siemianowicach. Obecnie staramy się wyłapać i wysterylizować kocice, koty oswojone może znajdą domy. Koszty sterylizacji pokryje miasto. Dokarmiamy je i doszliśmy do porozumienia z dyrekcją zakładu, która pozwoliła kotom zostać, postawić im budkę, pracownicy zaczęli je dokarmiać. Kotów jest około 30-40 szt

    Zabraliśmy stamtąd malucha -Leona, jak nadali mu imię pracownicy- chodzącą kupkę nieszczęścia i pełnego pcheł. Po obejrzeniu go przez weta gabinet był dezynfekowany, bo pchły oblazły nas zupełnie uciekając z małego koteczka. Ma duży, wydęty brzuch. Zrobiliśmy mu USG, ale na szczęście żadnego płynu w nim nie ma. Został odrobaczony i umieszczony w szpitaliku.

  •  Byliśmy w szkole w Katowicach na prezentacji

  • Pomagamy wyżywić i wysterylizować koty żyjące w Zakładzie Karnym w Grudziądzu. Jeden z osadzonych bardzo troszczy się o ich los i szuka pomocy by ułatwić tym kotom życie.

  • Otrzymaliśmy pismo od Wiceprezydenta Miasta Katowice. Mamy nadzieję na owocną współpracę

  • Po dwóch latach walki, chodzenia i proszenia, udało nam się wreszcie doprowadzić do powiększenia kociarni w Schronisku dla Zwierząt z 2 x 3 metry do dużo większych rozmiarów. Kociarnia będzie również ocieplona.

    Prelekcja na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego pod tytułem "Fundacja- cel i zasady działania na przykładzie „For Animals”" rozwiała wszelkie wątpliwości i spowodowała ostateczną zgodę na realizację naszych postulatów. Uczestnicy: BRPO Zespół Terenowy Katowice, przedstawiciele władz samorządowych, Klinika Prawa UŚ, organizacje społeczne, przedstawiciele samorządów zawodowych, studenci, aplikanci, media.

    Jesteśmy bardzo zadowoleni, że wreszcie dopięliśmy swego i w schronisku zapanują godziwe warunki. Mamy jeszcze kilka pomysłów na prawidłowe funkcjonowanie schroniska, które wtedy, mamy nadzieję, stanie się prawdziwym przejściowym azylem dla bezdomnych zwierząt, gdzie uzyskają one pomoc i prawdziwą opiekę, ale napiszemy o tym, jak uda nam się to zrealizować... już wkrótce ;-)

           Pini na prelekcji:

    Zdjęcia budowanej woliery dla kotów i domków:

  • A jednak można-  artykuł "Ludzie i zwierzęta"

    "Spółdzielnia Mieszkaniowa Górnik doszła do porozumienia z obrońcami kotów z ulicy Lisieckiego i Strzeleckiej w Katowicach. O kocim kłopocie i konflikcie między miłośnikami a przeciwnikami tych zwierząt pisaliśmy kilkakrotnie.
    Większość lokatorów była przeciwna dokarmianiu kotów i narzekała na obrzydliwy zapach wydobywający się z piwnic w tych budynkach. Czy tym razem spór został zażegnany na dobre?

    Nie chcą domków

    Spółdzielnia już raz próbowała rozwiązać ten konflikt. Ustawiła dwa domki dla kotów przy ulicy Lisieckiego. Właśnie tam zwierzęta miały się przenieść z piwnic. Lecz domki spełniają swoją funkcję tylko częściowo. Koty przychodziły tam, żeby zjeść poczęstunek, ale zimno panujące w budce sprawiało, że wracały znów do piwnicy. Pracownicy Górnika stwierdzili, że dokarmiający koty Bogdan Widawski nie zrobił nic, aby przeprowadziły się na dobre.

    - Wyprowadzić można psy, ale nie koty! - śmiał się pobłażliwie adresat zarzutów- One będą przebywać tam, gdzie stworzy im się dogodne warunki bytowania.

    Pan Bogdan wiele razy prosił spółdzielnię o wydzielenie pomieszczenia dla kotów przy ul. Strzeleckiej 15, ale bezskutecznie.

    Czyje dobro ważniejsze

    A lokatorzy tego bloku wciąż skarżyli się na straszliwy stan terenu wokół piwnic i budynków. Wszędzie natrafiali na resztki rozkładającego się pożywienia dla zwierząt. Henryk Baron, zastępca dyrektora do spraw eksploatacji SM Górnik, przypomniał Bogdanowi Widawskiemu, że zgodnie z regulaminem i porządkiem domowym obowiązującym w spółdzielni, na terenie posesji i w jej obrębie obowiązuje zakaz dokarmiania zwierząt i ptaków. Wyjątkiem mogą być tylko karmniki na balkonach. - Wobec tego ten regulamin jest sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt - ripostuje Widawski.
    Zastępca dyrektora poinformował zatem lokatora, że spółdzielnie mieszkaniowe działają w oparciu o status i stosowne regulaminy, które zobowiązują do usuwania zanieczyszczeń i likwidacji kociego zapachu w budynkach, co z pewnością nie jest sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt.

    - Członkowie Rady Osiedla jednoznacznie opowiadają się przeciwko dokarmianiu kotów, a ja musze dbać o interesy mieszkańców - mówi Henryk Baron.

    Tajne schronienie

    Bogdan Widawski otrzymał nawet pismo grożące mu eksmisję. Zapowiada jednak, że kotów dokarmiać nie przestanie. Wraz z innymi obrońcami zwierząt rozwiesza teraz na blokach plakaty z hasłem: "Nie wypowiadać wojny kotom". Twierdzi też, że chronią miasto przez szkodliwymi gryzoniami.
    Choć jeszcze jest lato, lokatorzy i pracownicy spółdzielni już pomyśleli o zbliżającej się jesieni, a potem zimie. Wtedy problem kotów wraca jak bumerang. Na zebraniu strony zainteresowane problemem zawarły kompromis i zapadła decyzja dotycząca przyszłości zwierząt. Te z piwnic w blokach przy ul. Strzeleckiej 11-15 zostaną przeniesione do innego budynku.

    - Wyizolujemy tam pomieszczenie gospodarcze, które będzie spełniało określone warunki - mówi Marianna Cieślik, kierowniczka administracji Centrum.

    Prosi nas jednak, abyśmy nie zdradzali już teraz szczegółów akcji, aby nie prowokować protestów mieszkańców budynku, do którego przeniesione zostaną koty. Dowiedzieliśmy się też, że w tym budynku kotów nie będzie mógł dokarmiać pan Widawski, bo jego pojawienie się w okolicy byłoby dla ludzi jasnym sygnałem, że w pobliżu muszą też być koty. Pomieszczenie będzie wiec funkcjonowało jako tajne schronienie dla zwierząt dopóty, dopóki nie dowiedzą się o nim lokatorzy. Chyba, że okażą się miłośnikami kotów.
    --------------------------------------------------------------------------------
    Jak interpretować przepisy

    Zgodnie ze stanowiskiem Towarzystwa Ochrony Zwierząt, koty, które nie mają właścicieli, są stałym elementem miejskich ekosystemów. Nie ma jednak klarownych regulacji prawnych dotyczących ich zamieszkiwania w budynkach komunalnych i spółdzielczych. Dlatego często są traktowane jak zło konieczne, co jest przyczyną okrucieństwa ze strony ludzi. Zgodnie z opinią TOZ, obecność piwnicznych kotów w domach jest pożądana. Kot spełnia pożyteczne zadanie, które polega na ograniczaniu liczby gryzoni. Już sam fakt jego obecności w piwnicy, sprawia, że samica szczura nie zakłada w niej gniazd. Konieczna jest jednak kontrola populacji piwnicznych kotów, polegająca na ograniczeniu ich rozmnażania poprzez sterylizacje i kastracje, czy podawanie środków antykoncepcyjnych.

    Zdaniem TOZ, kot wolno żyjący jest zwierzęciem dzikim, a te - zgonie z ustawą o ochronie zwierząt - stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytowania. Zdaniem Joanny Pokorskiej, powiatowego lekarza weterynarii w Katowicach, w ustawie o ochronie zwierząt nie znajdujemy zapisu mówiącego, że kot jest zwierzęciem dzikim. Inspektorat stoi na stanowisku, że jest to zwierze udomowione i w związku z tym może być umieszczane w schronisku. Podkreśla, że koty mogą żyć w bloku, ale za zgodą większości mieszkańców."

    Katarzyna Wolnik

  • Nasza Pini (Joanna Zaremba), założycielka naszej fundacji, jest jedną z osób nominowanych do nagrody "Kociarz Roku 2007" w kategorii Osoba. Jeśli ktoś uważa, że pini zasługuje na ten tytuł, może zagłosować na nią wysyłając maila na adres redakcja@kot.net.pl z dopiskiem w tytule "kategoria- Osoba". Szczegóły: http://www.kot.net.pl/kot27.html